Sadurski i Europejskie Centrum Solidarności

satyra stanu wojennego

W 35. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego (1981) i 46. rocznicę krwawych wydarzeń na Wybrzeżu (1970) Europejskie Centrum Solidarności (Gdańsk, pl. Solidarności 1) po raz trzeci zorganizowało Spacer Subiektywny po stałej ekspozycji.

11 grudnia 2016 r. grupy osób zapisanych przez Internet miały okazję uczestniczyć w spotkaniach się z uczestnikami obecnie już historycznych wydarzeń i posłuchać ich wspomnień. Osobami oprowadzającymi grupy, byli: historyk dr Michał Paziewski internowany w stanie wojennym, Jerzy Kowalczyk – członek Głównego Komitetu Strajkowego dla Miasta Gdyni, Kazimierz Koźmiński – szwagier zabitego w Grudniu ‘70 Ludwika Piernickiego, Tomasz Budzyński – muzyk, m.in. zespołów Siekiera i Armia Także satyryk i karykaturzysta Szczepan Sadurski, który jako pierwszy o godz. 11.00 rozpoczął swoje spotkanie w gmachu ECS.

Niepokorny satyryk

Sadurski swoją pierwszą poważną przygodę z prasą przeżył jako nastolatek, uczeń liceum plastycznego, mieszkający wówczas w Lublinie. Było to jesienią 1981 r., na kilka tygodni przed wprowadzeniem stanu wojennego. Zaniósł wtedy swoje rysunki o tematyce politycznej do redakcji biuletynu NSZZ Solidarność Regionu Środkowo-Wschodniego. Ukazały się w kilku numerach, podpisane pseudonimem. 13 grudnia 1981 r. i pierwsze dni stanu wojennego wywarły na niego ogromny wpływ i ukształtowały. Słuchał zagłuszanych przez reżim audycji radiowych po polsku, nadawanych z Zachodu. Swoje przemyślenia przelewał na papier, tworząc dużą liczbę „antysocjalistycznych” rysunków. Początkowo dla siebie, a później splot okoliczności sprawił, że zmienił kreskę i wybrane rysunki przekazywał znajomemu, z przeznaczeniem do publikacji w prasie podziemnej.

Skandal w środku stanu wojennego

Rozpoczął też współpracę z ukazującą się oficjalnie lubelską prasą. Pod koniec 1982 r. zilustrował Szopkę Noworoczną opublikowaną w dzienniku Kurier Lubelski. Gdy numer był w sprzedaży, dostrzeżono katastrofalną wpadkę redakcji i cenzury.

Dopiero wtedy dostrzeżono, że winieta Szopki przedstawiała postacie generała Jaruzelskiego (z genitaliami!) jako diabła w przyciemnionych okularach i znienawidzonego rzecznika rządu Jerzego Urbana jako aniołka. Naprzeciwko nich szli kolędnicy: kot z wąsami palący fajkę (Wałęsa), lis niosący gwiazdę (Lis i Gwiazda – nazwiska internowanych działaczy Solidarności) oraz turoń-Kuroń.

Polityczny skandal wywołany chyba jedynym rysunkiem przedstawiającym działaczy podziemnej Solidarności oraz przywódcę reżimu, zakończył się w gabinecie generała Jaruzelskiego. Tak przynajmniej napisał Kazimierz Pawełek (ur. 1936) – autor rymowanych tekstów owej szopki, późniejszy red. naczelny Kuriera Lubelskiego, w latach 2001-2005 r. senator RP. Wydarzeniu poświęcił cały rozdział swojej książki „To się nadaje do Kuriera” (fragmenty poniżej). Oryginał „szopkowego” rysunku oraz innych, nigdy nie prezentowanych publicznie rysunków powstałych w stanie wojennym, Sadurski pokazał zwiedzającym.

Po publikacji w Kurierze Lubelskim 16-latek Sadurski nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji. Został ostrzeżony przez nauczyciela, że może mu grozić usunięcie ze szkoły i „wilczy bilet” oraz inne represje. Doradzono, aby rysunki i podziemne wydawnictwa schował w bezpiecznym miejscu (przez kolejne miesiące i lata leżały schowane w piwnicy, podgryzane przez myszy). Na szczęście bezpieka odpuściła sobie niepokornego, nastoletniego satyryka.

O tych oraz innych wspomnieniach związanych głównie ze stanem wojennym, opowiadał Sadurski podczas Spaceru Subiektywnego po wybranych salach ekspozycyjnych Europejskiego Centrum Solidarności. Grupa najdłużej zatrzymała się w sali D, gdzie pokazana jest ostra, rysunkowa satyra stanu wojennego. Wśród prezentowanych tu rysunków są m.in. rysunki Szczepana Sadurskiego powstałe w stanie wojennym. Sadurski uświadomił uczestnikom spotkania, że autorzy nie podpisywali powstających wówczas rysunków, gdyż mogli zostać zidentyfikowani i groziły im prześladowania ze strony reżimu.

Jaruzelski śmieje się z karykatury

Fragment książki Kazimierza Pawełka „To się nadaje do Kuriera” (wyd. Multico, 1996):

Szczepan Sadurski, utalentowany rysownik, ilustrował kilka moich Szopek, ale jedną, z 1982 r., będę pamiętał do końca życia. Włodzimierz Wójcikowski, ówczesny redaktor naczelny „Kuriera” uparł się, aby w numerze sylwestrowym ukazała się Szopka Noworoczna. Nie bardzo miałem wtedy ochotę na pisanie satyry, bo był to sam środek stanu wojennego i cenzura szalała. Uważałem, słusznie zresztą, że nie da się przemycić żadnych politycznych aluzji, a pisanie samych mdłych rzeczy – nie uchodzi.

Wójcikowski uparł się jednak, że Szopka być musi, bo to przyciągnie czytelników i w ogóle będzie wyglądało, że wszystko jest normalne, chociaż wiadomo, że nie było. Cóż było robić, polecenie jest poleceniem, więc zabrałem się do pisania, chociaż wiedziałem, że cenzura rzuci się na tekst i będzie obwąchiwała każde słowo. Tak też się stało. Najpierw czytał naczelny, potem jego zastępca, nie wykluczam, że tekst powędrował do „białego domu”, aż w końcu chwycili go w swoje szpony cenzorzy. Skreślali, dyskutowali, a ja poprawiałem i zmieniałem zakwestionowane fragmenty. (…)

Tymczasem Szczepan Sadurski spokojnie rysował sobie winietę i karykatury szopkowych postaci. Kiedy je przyniósł do redakcji, nikt się rysunkami nie przejmował. Andrzej Szwabe, ówczesny zastępca redaktora naczelnego, jakby od niechcenia rzucił na nie okiem, potem to samo zrobił cenzor i poszło do druku. Można powiedzieć, że zlekceważono młodego rysownika, który w tym momencie pokazał lwi pazur.

W tekście jakakolwiek wzmianka o Lechu Wałęsie czy innym działaczu „Solidarności” była wówczas natychmiast skreślana przez cenzurę. Tymczasem Sadurski, jak to jest w szopkowym zwyczaju, zrobił winietę z diabłami i aniołami, którzy szli ku gwieździe betlejemskiej. Cóż to jednak byli za aniołowie! Cóż to były za diabły! (…) Kot palący fajkę miał wąsy wypisz-wymaluj wałęsowskie, lis niósł gwiazdę, obok kroczył turoń-Kuroń. Z lewej strony stały diabły. Ten na czele miał ascetyczną twarz, łysinę i nosił ciemne okulary. Obok biegł mały, antałkowaty diabełek, jako żywy przypominający ówczesnego przewodniczącego Rady Państwa, Henryka Jabłońskiego. (właściwie J.Urbana – dopisek: Sz.Sadurski). I proszę sobie wyobrazić, nikt, dosłownie nikt nie zadał sobie trudu, aby uważnie przyjrzeć się rysunkom.

Gazeta się ukazała i… zrobiła się straszna afera. Naczelnego wezwali do „białego domu” i wrócił stamtąd w stanie, jakby przejechał po nim walec drogowy. O wycofaniu „Kuriera” z kiosków nie było już mowy, bo cały nakład został natychmiast wykupiony. Kto się spóźnił, musiał potem zapłacić znacznie wyższą cenę u handlarza. Maksymalne przebicie osiągnęło wtedy dziesięciokrotną cenę.

Nigdy nie przypuszczałem, że zrobi się z tego aż tak wielka afera. Żal mi było Włodka Wójcikowskiego, który już się żegnał z posadą naczelnego. Chodziły słuchy, że mają także odwołać sekretarza KW od propagandy. (…) Afera ciągnęła się niemal cały miesiąc, aż trafiła do Warszawy, do KC. Jakiś usłużny piesek zaniósł egzemplarz „Kuriera” do gabinetu generała Jaruzelskiego, licząc obłudnie, że jak sam „pierwszy” te bezeceństwa zobaczy, to spadną głowy.

(…) Wszystko zakończyło się jednak happy endem, bo generał Jaruzelski nie tylko nie wybuchnął gniewem, ale na widok swojej karykatury, pomysłowej zresztą (diabeł w ciemnych okularach), szczerze się roześmiał. Jest to na pewno przesada, bo w ogóle nie mogę sobie wyobrazić śmiejącego się Jaruzelskiego. Myślę, że tylko uśmiechnął się półgębkiem, ale to wystarczyło dla całego dworu, aby odstąpić od ścigania winowajców i zakończyć całą hecę. Zapewne potraktowali uśmiech Jaruzelskiego jako wytyczne, że od tej chwili wolno żartować…

Czym są Spacery Subiektywne

Subiektywne Zwiedzanie nazywane też Spacerami Subiektywnymi, to cykliczne wydarzenie w Europejskim Centrum Solidarności, podczas którego w rolę przewodników po wystawie wcielają się świadkowie historii, w szerokim tego słowa znaczeniu. Najczęściej są to osoby związane z szeroko pojętą działalnością opozycyjną, działacze Solidarności i innych ugrupowań dysydenckich. Osoby wspierające je, internowani, drukarze i kolporterzy ulotek, artyści, muzycy, itd. Osoby te dzielą się tego dnia ze zwiedzającymi swoimi wspomnieniami i przeżyciami z tamtego okresu, a wystawa stała ECS jest tłem tych opowieści. W przeciwieństwie do standardowego zwiedzania z przewodnikiem, podczas spaceru subiektywnego nie przechodzi się całej wystawy. Zamiast tego przewodnik (świadek historii) wybiera na wystawie miejsca związane ze swoją historią.

Spacery odbywają się kilka razy w roku, dla upamiętnienia szczególnych rocznic, np. rocznicy podpisania porozumień sierpniowych, wprowadzenia stanu wojennego, wyborów czerwcowych 1989 roku.

Ze stron www i mediów społecznościowych:

• Pierwszy z przewodników, Szczepan Sadurski – karykaturzysta i satyryk, którego prace można zobaczyć w sali D naszej ekspozycji, doskonale pamięta historie powstawania swoich prac – „W całym kraju panuje spokój” – kiedy speaker powiedział to zdanie w telewizji, zza okna usłyszałem tupot uciekających ludzi. To był 3 maja 1982 roku, Lublin – mówił autor. (z profilu ECS na Facebooku)

Być może moi rówieśnicy w stanie wojennym „naparzali się” z zomowcami. Ja wolałem troszkę intelektualnie podejść do tematu, nie czułem się dobrze w pięściarstwie. Wolałem przekaz subtelny, satyryczny – opowiadał zgromadzonym Szczepan Sadurski. Satyryk pokazywał też swoje unikalne prace. Wśród nich winietę szopki noworocznej, która ukazała się oficjalnie w Kurierze Lubelskim. (strona internetowa Radia Gdańsk)

• W Europejskim Centrum Solidarności śladami swoich wspomnień oprowadzał Szczepan Sadurski, satyryk i karykaturzysta. Kiedy wprowadzono stan wojenny chodził jeszcze do szkoły w Lublinie, miał szesnaście lat. Walczył z systemem komunistycznym rysując. Szopka Noworoczna ukazała się w Kurierze Lubelskim. Nikt nie spostrzegł czyje karykatury kryją się pod postaciami bohaterów satyrycznego obrazka. (strona internetowa TVP3 Gdańsk)

Zobacz też: materiał TVP Gdańsk

Zdjęcia: Dawid Linkowski / Archiwum ECS (3), Tadeusz Stefanowicz (1)

 

Satyra stanu wojennego w Europejskim Centrum Solidarności: