W Rysunki.pl staramy się unikać tematów politycznych. Tym razem jednak chodzi nie tyle o politykę, co o sztukę i ludzi ją tworzących. A konkretnie o słowa, które padły pod adresem artystów.
Sławomir Mentzen skrytykował projekt ustawy dotyczącej zabezpieczenia socjalnego osób wykonujących zawód artystyczny. Chodzi o dopłaty do składek dla twórców o najniższych dochodach. Lider Konfederacji napisał w mediach społecznościowych, że nie zgadza się, „żeby ludzie zarabiający najniższą krajową płacili za emerytury nierobów”. I właśnie słowo „nieroby” wywołało największe emocje.
Bo można dyskutować o samym projekcie ustawy. Można mieć różne poglądy na temat dopłat, ulg czy pomocy państwa dla konkretnych grup zawodowych. Jedni powiedzą, że artysta powinien radzić sobie sam. Inni przypomną, że państwo od dawna dopłaca do wielu branż i grup społecznych. To normalna debata. Jednak wrzucenie wszystkich artystów do worka z napisem „nieroby”, to już coś zupełnie innego.
Problem polega na tym, że wielu ludzi kompletnie nie rozumie, jak wygląda życie większości twórców. Widzą gwiazdy telewizji, znanych aktorów, celebrytów, muzyków z pierwszych stron portali i myślą, że „artyści mają lekko”. Tymczasem ogromna część środowiska artystycznego żyje bardzo przeciętnie, często od zlecenia do zlecenia. Dotyczy to także rysowników, ilustratorów, satyryków i karykaturzystów.
Kiedyś prasa drukowana dawała twórcom możliwość regularnej publikacji i względnej stabilizacji. Dziś większość dawnych redakcji już nie istnieje albo ograniczyła honoraria do symbolicznych kwot. Wielu artystów funkcjonuje dzięki zleceniom eventowym, reklamowym, prowadzeniu warsztatów albo działalności internetowej.
I nie chodzi tylko o pieniądze. Twórca często pracuje bez etatu, bez płatnego urlopu, bez stabilności, bez pewności dochodu za miesiąc czy dwa. Jeśli zachoruje albo nie ma zamówień — po prostu nie zarabia. Dla wielu osób spoza środowiska to niewidoczna część zawodu artystycznego.
Oczywiście można powiedzieć: „nikt nikogo nie zmuszał do zostania artystą”. To prawda. Tak samo jak nikt nie zmuszał nikogo do zakładania firmy czy pracy na własny rachunek. A jednak państwo od lat tworzy różne formy wsparcia dla przedsiębiorców, rolników czy wybranych branż. Dlatego dyskusja o zabezpieczeniu socjalnym artystów sama w sobie nie jest czymś absurdalnym.
Co ciekawe, wielu ludzi najgłośniej krytykujących artystów codziennie korzysta z efektów ich pracy. Oglądają filmy, seriale, kabarety, koncerty, ilustracje, grafiki, memy, projekty reklamowe, słuchają muzyki i czytają książki. Kultura jest obecna wszędzie, choć zwykle zaczynamy ją doceniać dopiero wtedy, gdy nagle jej zabraknie.
Czy projekt ustawy jest idealny? Zapewne nie. Czy wymaga dyskusji? Oczywiście. Ale jeśli polityk aspirujący do roli poważnego lidera nazywa artystów „nierobami”, trudno się dziwić, że część środowiska odebrała to jako obrazę. Zwłaszcza że wielu twórców pracuje więcej, niż się komukolwiek wydaje. Tyle że ich pracy często nie widać od godziny 8 do 16.
A sztuka — nawet jeśli dziś bywa niszowa i niedoceniana — nadal pozostaje częścią cywilizacji, kultury i naszej codzienności.
Artyści czyli nieroby: (c) Rysunki.pl
Zobacz też:
> Jak XXI wiek niszczy sztukę karykatury. Artyści trafią do muzeów?
> Rysowanie karykatur na żywo w Łodzi – atrakcja na event


