Praca maturalna w liceum plastycznym to nie tylko egzamin, ale przede wszystkim sprawdzian warsztatu i cierpliwości. Moją pracą dyplomową w 1985 roku była wielkoformatowa kopia obrazu Pietera Claesza, jednego z najwybitniejszych holenderskich mistrzów martwej natury. Po latach bardziej niż sam egzamin pamiętam, że obraz zniknął z mojego życia bez śladu.
Moja praca maturalna w liceum plastycznym
Rok 1985, w którym drukowałem dużo rysunków w prasie ogólnopolskiej, przyniósł mi prestiżową Srebrną Szpilkę i był ostatnim rokiem edukacji w lubelskim PLSP czyli Państwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Lublinie.
Na zakończenie pięciu lat nauki w „plastyku” każdy uczeń musiał wykazać się zdobytym warsztatem. Moją pracą maturalną było namalowanie kopii obrazu holenderskiego malarza Pietera Claesza, mistrza martwej natury. Przedstawiał owoce, kielichy i inne, położone na haftowanym obrusie.
100 godzin nad kopią obrazu Pietera Claesza
Miałem przed sobą około 100 godzin malowania. Tym bardziej, że obraz nie był mały – trochę większy od drzwi mieszkania.
Zacząłem jak zwykle od pracy ślusarskiej: zbiłem drewnianą ramę, naciągnąłem płótno przybijając je gwoździami oraz zagruntowałem powierzchnię. Mogłem zacząć malować.

Jak powstawał obraz olejny
Nie był to przypadek, że miały powstać trzy obrazy olejne tej samej wielkości o tematyce nazwijmy to gastronomicznej (jeden mój plus dwa innych uczniów z klasy). Miały zawisnąć obok siebie na wielkiej ścianie stołówki kompleksu wypoczynkowego Zakładów Metalurgicznych Ursus w Kamiennej Górze, w górach.
Wielka firma przemysłowa, odlewnia żeliwa, PRL-owski kolos, od niedawna był sponsorem wspierającym liceum, w którym się uczyłem. Sfinansował plener artystyczny w górach, trwający tydzień lub dłużej. Miało być ciekawie i artystycznie (mieliśmy ze sobą farby i blejtramy), wyszło średnio – z powodu pogody. Jedyne co zapamiętałem, to ulewę, a potem suszenie obuwia na kaloryferach przez kilka dni.

Co stało się z moim obrazem
Raz lub dwa razy w tygodniu, po kilka godzin, każdy z naszej trójki w szkolnej pracowni malował swój obraz ustawiony na sztaludze. A raczej na dwóch stojących obok siebie, bo na jedną był za szeroki. W moim przypadku efekt był co najmniej zadowalający, choć ilustracja z której malowałem nie była duża. Na pewno na odwrocie zostawiłem swój podpis.
Najważniejsze było jednak to, że pracę maturalną zaliczyłem na ocenę bardzo dobrą, a uczelnie artystyczne stanęły przede mną otworem.
Niestety nigdy potem mojego obrazu nie zobaczyłem, ani też nie zrobiłem pamiątkowego zdjęcia. Najprawdopodobniej trafił do stołówki, tak jak to było w planach.

Warsztat zdobyty w liceum plastycznym przydał się na całe życie
A współpraca szkoły z firmą przemysłową? Wkrótce się zakończyła, bo moloch przestał istnieć. Schyłkowy PRL zmieniał się w Polskę wolnorynkową i coraz więcej spraw wyglądało inaczej niż wcześniej.
Jedno jest pewne: w szkole plastycznej zdobyłem solidny warsztat malarski, a tego się nie zapomina. Z kolorowaniem rysunków do „Szpilek” i nie tylko, jako fachowiec nie miałem problemów. A na malarstwo sztalugowe już nigdy nie miałem czasu.
Praca maturalna w liceum plastycznym: (c) Rysunki.pl

Kurier Lubelski o mojej pracy maturalnej
Fragment tekstu Alicji Chwałczyk „Nie umiem brać przeszkód” („Kurier Lubelski” nr 162, 21-23.08.1987)
„Liceum wspomina bez sentymentu, ale jednego jest pewien: dano mu tam dobre podstawy warsztatowe. Praktyczny egzamin maturalny zdawał z Pietera Claesz’a. Robił kopię martwej natury Holendra tworzącego w XVII wieku. Poświęcił na nią sto godzin, dziesięciokrotnie powiększając olejem pocztówkę o wymiarach 10 na 15 cm. Obraz otrzymał URSUS sprawujący patronat nad liceum. W szkole nie urządzono wystawy prac maturalnych, a szkoda. Rodzice Szczepana radzi by byli zobaczyć jak syn uporał się pędzlem, jak spożytkował szkolną wiedzę, jednocześnie zarabiając na życie publikowaniem rysunków, pomagając rodzicom. Oboje są rencistami drugiej grupy, pani Celina ze stymulatorem serca”.
FAQ
Kim był Pieter Claesz?
Pieter Claesz (żyjący w latach ok. 1597–1660) to jeden z najważniejszych i najbardziej cenionych malarzy holenderskich okresu baroku, zaliczany do mistrzów tzw. złotego wieku. Zasłynął na całym świecie jako twórca niezwykle realistycznych martwych natur. Jego obrazy cechowały się mistrzowskim oddaniem szczegółów, tekstur szkła, metalu czy owoców, a także stonowaną, niemal monochromatyczną paletą barw z genialnie poprowadzonym światłocieniem.
Dlaczego organizowane są plenery malarskie?
Plenery malarskie to tradycyjna i niezwykle ważna forma edukacji oraz pracy twórczej, polegająca na malowaniu bezpośrednio na świeżym powietrzu (w naturze). Organizuje się je, aby uczeń lub artysta mógł zmierzyć się z naturalnym, dynamicznie zmieniającym się światłem, przestrzenią oraz autentyczną fakturą krajobrazu. Plenery pełnią również funkcję integracyjną dla środowiska artystycznego i pozwalają na całkowite odcięcie się od codziennych warunków pracownianych.
Zobacz też:
> Moje rysunki humorystyczne o Lublinie
> Jak rysunek Szczepana Sadurskiego wywołał skandal w Lublinie w stanie wojennym


