Po ponad dekadzie działalności w lubelskiej prasie i kulturze, Szczepan Sadurski podjął decyzję o przeprowadzce do Warszawy. Symbolicznym pożegnaniem z rodzinnym miastem była wystawa „Przychodzi baba do lekarza”, zorganizowana jesienią 1993 roku w klubie Hades.
Ostatnie miesiące przed wyjazdem do Warszawy
Oprócz publikacji w prasie lubelskiej, miałem też na koncie setki rysunków opublikowanych w prasie ogólnopolskiej, także Srebrną i Złotą Szpilkę. Do tego od września 1991 wydawałem czasopismo „Dobry Humor”, zaczynałem wydawać drugi miesięcznik „103 Najlepsze Dowcipy”, a w księgarniach całej Polski było pięć pierwszych tomów serii „333 Najlepsze Dowcipy”.
Czy rodzinny Lublin wydawał mi się zbyt mały? W pewnym sensie tak. Z Warszawy, którą coraz częściej odwiedzałem, łatwiej było kierować ogólnopolską firmą wydawniczą. Do tego coś, co wtedy było w Lublinie niemożliwe (kupno mieszkania za pieniądze bez czekania), w Warszawie załatwiłem „od ręki”.
Pomógł w tym przypadek – wizyta u koleżanki z „Gazety Młodych” (która w sierpniu 1990 zakończyła wydawniczy żywot), pracującej w tygodniku „Skandale”. Bożena pochwaliła się, że właśnie kupiła mieszkanie na Tarchominie.
– Może chcesz zostać moim sąsiadem?
Kameralna wystawa w Hadesie
Gdy mieszkanie było już urządzone, a wraz z rodziną mieszkałem w nim niemal od roku, uznałem, że należy definitywnie pożegnać się z Lublinem.
Miała temu służyć „ostatnia” wystawa zatytułowana „Przychodzi baba do lekarza”. Zorganizowano ją w Kawiarni Artystycznej Hades (Lublin, ul. Peowiaków 12, dawniej Pstrowskiego) czyli w podziemiach Lubelskiego Domu Kultury. Wernisaż rozpoczął się 29 września 1993 (środa), o godz. 19-ej.

To był inny wernisaż niż ten w LDK 14 września 1990 roku czyli 3 lata wcześniej. Wtedy wystawa była szeroko reklamowana w lubelskich mediach, na wernisaż przyszły setki ludzi i w okolicach trudno było zaparkować samochód. W Hadesie atmosfera była kameralna. Klub został zamknięty w 2011 roku, 21 lat później.
Tytuł wystawy „Przychodzi baba do lekarza” był formą promocji mojej serii książek z dowcipami oraz najnowszej książki z rysunkami: „Szczepan Sadurski – 133 Najlepsze Rysunki”. Jej ostatnia strona nieprzypadkowo była identyczna, jak ostatnia strona mini-katalogu wystawy.
Wystawa ostatnia, lecz nie ostatnia
Choć opuszczałem Lublin, nigdy nie zapomniałem o lubelskich korzeniach, choć z upływem czasu miałem wrażenie, że Lublin zaczynał zapominać o mnie.
Każdego miesiąca przyjeżdżałem tu na dwa, potem na trzy dni, aby doglądać moich czasopism (łamanie, drukarnie, dystrybucja, wiele spraw organizacyjnych). W 2001 r. w hallu Poczty Głównej przy Krakowskim Przedmieściu znów miałem indywidualną wystawę, a z lubelską Pocztą zrobiłem wkrótce ogólnopolski konkurs i wystawę „Dobry Humor na poczcie”.

Odwiedzałem co jakiś czas „Kurier Lubelski” i „Looking” (w ramach barteru drukowały moje dowcipy, rysunki i okładki czasopism), a doroczne szopki noworoczne Kazimierza Pawełka (w połowie lat 90. wydawane już jako oddzielne publikacje wydawnictwa Multico), nadal ilustrowałem – albo w Lublinie albo w Warszawie.
Przychodzi baba do lekarza: (c) Rysunki.pl
Na górnej ilustracji: Szczepan Sadurski w tle ekspozycji – zdjęcie z wernisażu, z gazety „Dziennik Lubelski”, która za niecały miesiąc stanie się „Dziennikiem Wschodnim”.
Obok zdjęcia opublikowano krótki tekst, cytujemy jego fragmenty:
„Sadurski emigruje. Wilczkiewiczowi ubywa konkurentów. Lubelski rysownik satyryczny Szczepan Sadurski zamierza wyprowadzić się na stałe do Warszawy. (…) Zapytany przez reportera „Dziennika” o lubelską konkurencję, Szczepan Sadurski wymienił na pierwszym miejscu naszego redakcyjnego rysownika Tomka Wilczkiewicza. (…) Do Warszawy nie jadę w ciemno. Mam tu liczne kontakty, m.in. z redakcjami kilku gazet, wiec nie powinno być źle – dodał Sz.Sadurski”
Zobacz też:
> Polityczny skandal z rysunkiem Sadurskiego w Szopce Noworocznej, 1982
> Szalone lata 90. Radio Lublin i anegdoty lubelskie


