Kreska znana Polakom od kilku dekad. A na pewno tym, którzy interesują się rysowaną satyrą. Choroba sprawiła, że w ostatnich latach przestał rysować. Ale sztuka na tym nie straciła – wciąż tworzy, lecz teraz obrazy i rzeźby (jak to nazywa: drewienka). I wciąż czuć w tym duszę oraz talent. W Rysunki.pl Sławomir Łuczyński (ur. 1953), artysta związany z Pabianicami oraz jego twórczość. I jego szczere wypowiedzi o sobie samym, bo nikt nie zna twórczości lepiej niż sam artysta
Sławomir Łuczyński – oficjalna biografia 2026, w maksymalnym skrócie
* Artysta (ur. 9 listopada 1953) związany z Pabianicami, woj. łódzkie. Satyryk, rysownik satyryczny, ilustrator. W ostatnich latach malarz i rzeźbiarz.
* Oprócz ponad 140. krajowych i międzynarodowych nagród za rysunki satyryczne (dziś nawet nie ma takiego zestawu aby się nim chwalić), warto wspomnieć o odznaczeniach państwowych i kulturalnych (m.in. Zasłużony Działacz Kultury, medal za działalność opozycyjną w stanie wojennym).
* Jego prace znalazły się na ponad 140 wystawach indywidualnych i zbiorowych w Polsce i na świecie.

* Przez szereg lat był członkiem stowarzyszenia karykaturzystów. Nagrodzony statuetkami Małego Eryka (1998, 2000) i statuetką Duży Eryk (2002).
* Ma na koncie dużo publikacji prasowych – w prasie łódzkiej, gazetach polskich i zagranicznych.
* Jeden z pierwszych, którzy otrzymali legitymację Partii Dobrego Humoru w 2001 r., podczas kongresu założycielskiego na Festiwalu Dobrego Humoru Gdańsku.
Co uważasz za największe osiągnięcia swojego artystycznego życia? Odpowiada Sławomir Łuczyński:
1) Sukcesem nie tylko moim, ale jak mi się wydaje satyry polskiej, jest to, że moja praca znalazła się na wystawie 100 artystów „Sztuka teraz” w Muzeum Narodowym w Krakowie. Dotąd satyra nie gościła na salonach sztuki i była traktowana po macoszemu.
2) Osobistą radość sprawia mi fakt, że największa kolekcja moich prac znajduje się w zbiorach Muzeum Historii Nowoczesnej w Paryżu.

3) Cieszą publikacje prasowe moich rysunków w londyńskim Obserwatorze, w Głosie Florydy, francuskim Bienvenue a Paris. Moje rysunki znalazły się w wielu publikacjach książkowych, m.in. Karykaturzyści polscy, Panorama literatury polskiej XX wieku (wyd. Amman Zurych). Leksykon polskich artystów karykatury. Szczycę się też współpracą z teatrem dell’arte w Alicante (Hiszpania).
4) Cieszą mnie 84 nagrody w konkursach międzynarodowych i 67 w krajowych. Także uhonorowanie mnie za działalność artystyczną małymi Erykami i dużym Erykiem, oraz odznakami: Zasłużony Działacz Kultury i Zasłużony dla Kultury Polskiej oraz wyróżnieniem za „tworzenie piękna, którym możemy szczycić się przed światem” (Ruch Piękniejsza Polska).
5) Doszedłem do wniosku, że w życiu osiągnąłem dużo. Jako nieliczny wdrapałem się na sam szczyt, ale mogłem tylko dreptać w miejscu. Postanowiłem więc w chwale zejść z tego Parnasu. I nadal tworzę.

Choroba i zmiany w życiu i sztuce Sławomira Łuczyńskiego
– Przyszedł czas, że przyplątała się poważna choroba, która nie pozwoliła mi siedzieć przy biurku i tworzyć rysunki satyryczne. Na szczęście mogę stać przy sztaludze i wtedy zacząłem tworzyć satyryczne obrazy w technice olejnej. Zmusiło mnie to do innego podejścia do sztuki – obecnie moje prace są poetyckie, z lekką nutą satyry.
– Kiedy jestem zmęczony malowaniem, chętnie sięgam po dłuta i rzeźbię. Powstał cykl „Drewienka” i niebawem pokażę je światu.
– Kumoterstwo w organizacji karykaturzystów sprawiło, że pożegnałem się z nim. Czarę goryczy przelało to, że jeden z jurorów… ukradł mi statuetkę w jednym z konkursów. Wtedy pożegnałem się ze stowarzyszeniem. Ten etap mam już za sobą.

Artysta szczerze o życiu. Jak zostałem woźnym w Ministerstwie Kultury
– Im jestem starszy i bardziej doświadczony, tym moja biografia jest coraz krótsza. Coraz mniej rzeczy jest dla mnie ważnych. Jeżdżąc po nagrody jakie co jakiś czas otrzymuję, spełniałem swą inną pasję – podróżowanie. Dzięki temu poznałem wielu wspaniałych rysowników, nawiązałem przyjaźnie.
– Szczególnie mile wspominam do dziś pobyt ze Szczepanem Sadurskim na Festiwalu Dobrego Humoru w Gdańsku, gdzie w 2001 r. (ćwierć wieku temu!) doszło do zawiązania Partii Dobrego Humoru. Pamiętam, że w „Gabinecie cieni PDH” Skiba, lider Big Cyca, został asygnowany na premiera, a Szczepan Sadurski jako pomysłodawca i organizator oczywiście został prezesem. W „rządzie” zaproponował mi stanowisko Ministra Kultury. Przez skromność odmówiłem, proponując, że mogę być woźnym w tym ministerstwie. I to stanowisko Szczepan przyklepał.
Sławomir Łuczyński: (c) Rysunki.pl
Na górnej ilustracji: S.Łuczyński na plenerze satyrycznym w Ustce, 2000 r. i na zjeździe założycielskim Partii Dobrego Humoru w Gdańsku, 2001 (pierwszy z lewej)
Zobacz też:
> Rysunkowy skandal – co mówiły VIP-y z PRL-u
> Sadurski – artystyczne podróże po świecie


